without lashes

Nina Paszkowski / Olga Holzschuh / Justyna Smoleń

without lashes
13.06 – 20.06.2021

CracowArtWeek KRAKERS
Dietla 7, Kraków

Żywotność ludzkich rzęs wynosi mniej niż pół roku. Fortyfikacja naszego oka jest więc w ciągłej budowie i odbudowie, w przeciwieństwie do zębów – nie dana raz na całe życie, w przeciwieństwie do włosów na głowie – raczej stałej długości. Ten system obronny, delikatny, nie sprosta wszystkiemu – złapie pył, jest natomiast bezsilny wobec skalpela – odpowie jedynie na dobrze znane (i oswojone) zagrożenie. Co by się jednak stało, gdyby Gregor Samsa, wstając rano z łóżka, zobaczył w lustrze nie robaka, a twarz pozbawioną rzęs?

 

Ta fantazja, alternatywna wersja opowiadania Kafki, daje możliwość metaforycznego ujęcia historii wirusa, która rozpoczęła się pod koniec 2019 roku. Przemiana, słowo-klucz, może zostać tu użyte w mikroskali, bo pomimo globalności zjawiska, modyfikacji uległy przede wszystkim zwyczajne gesty i relacje: nie jest już beztroskie wyjście do sklepu, podanie ręki na ulicy, odebranie paczki od kuriera. Natomiast właśnie globalność zjawiska, jego powszechność, totalność nasuwają myśl o liminalnej, czyli centralnej części rytuału opisanej przez antropologa Victora Turnera. Ma się ona charakteryzować zawieszeniem – odrzuceniem starego, żeby móc przygotować się na przyjście nowego. Jednym z czynników przygotowujących do przemiany ma być izolacja. Przymusowe kwarantanny i obostrzenia niejako wywołały liminalność, której konsekwencje jeszcze nie są znane. Przyszłość, to więc w myśl rozróżnienia Derridy, nie futur, czyli coś co można zaplanować, a l’avenir, na którą nie da się przygotować – powtarzając po Oldze Tokarczuk – czarny łabędź.

 

Liminalność właśnie jest punktem wyjścia do wystawy trzech artystek: Niny Paszkowski, Olgi Holzschuh i Justyny Smoleń, które korzystając ze swoich praktyk artystycznych tworzą scenografię aktu zmiany.

 

Monumentalna wycinanka Niny Paszkowski wizualnie przywołuje podwodną florę i faunę, która dostosowuje swoje ruchy w rytm przepływającej wody, tworząc jednocześnie zamknięty obieg energii – formę, która sama się pożera – odnawia się i przeobraża. Zostawiona sama sobie, monstrualna, przepoczwarza się w swoim intymnym rytuale. Żywioł wody został okiełznany przez formę ludowej wycinanki, jakby zakonserwowany krochmalem, a paradoks tego zestawienia widoczny jest w sposobie prezentacji pracy: pomiędzy ścianą a papierem istnieją szczeliny, płaszczyzny nie przystają do siebie, okiełznane monstrum buntuje się widmowo przywołując dzikie życie.

 

Olga Holzschuh przywołuje swój ostatni projekt o znaczącym tytule “Things are insecure, but solid”. Tworzywem pokazywanych prac nie są jednak materiały, które powszechnie kojarzą się z wytrzymałością: mydło, aluminium, ludzkie rzęsy. Przewrotność tytułu wskazuje raczej na czułość wobec delikatnej materii oraz wiarę w ich potencjalność – tak jak pojedynczy włos, który ma zaskakującą wytrzymałość mechaniczną. Intymność prac wydaje się być także reakcją na ograniczenie fizycznych spotkań w czasie pandemii, których alternatywą są spotkania w internecie dające wrażenie obecności. Cudowna nowoczesna technologia ma swoje mankamenty, a jednym z nich jest sytuacja, kiedy rozmówcy widocznemu na ekranie laptopa czy smartfonu wypadnie rzęsa, która osadzi się na policzku. Nie da się przyłożyć opuszka palca do policzka i przyjrzeć się martwej rzęsie.

 

Justyna Smoleń w swojej praktyce posługuje się porcelaną. Seria powstałych wcześniej bibelotów na pierwszy rzut oka wydaje się być wycinkiem ekspozycji muzealnej. Dopiero po chwili dostrzega się hybrydalność porcelanowych tworów – surrealistycznych,  zdekapitowanych, o podmienionych głowach lub kończynach, łączących tkanki ludzkie, zwierzęce czy roślinne. Strategia wykorzystania porcelanowych destruktów modyfikuje się w prezentowanym na wystawie totemie – to nie tylko znaczna zmiana skali, ale też – przede wszystkim – krok w stronę ludowej dekoracyjności. Nasuwa się tu skojarzenie z wtórnym użyciem odrzutów ceramicznych z fabryk do dekoracji obiektów w przestrzeni publicznej – dla przykładu: na terenie Małopolski często spotkać można betonowe donice okraszone wyrobami z Kamionki w Łysej Górze. Ta ekonomia, recykling materiału wzbogacona zostaje o funkcję magiczną. Przedmioty, które wypełniają przestrzeń domową, kurząc się na półkach, stają się mimowolnymi obserwatorami i towarzyszami przymusowej izolacji, która – w myśl rytuału – jest niezbędnym elementem przeobrażenia.

 

Półtora roku nowej rzeczywistości, pozornie, patrząc z dystansu, niewiele zmieniło – wirus nie zostawia po sobie scenografii jak po pożodze, ludzkość nie zmieniła się w robaki, a raczej właśnie, utraciła rzęsy – elementarne, choć niedoceniane, niezauważalne poczucie bezpieczeństwa. Stan zawieszenia ma swoją potencjalność, tak jak opadła martwa rzęsa na policzku – może być pretekstem do życzenia.

Katarzyna Nalezińska

 

 

 

 

UTOPIA. PRZESTRZEŃ ZAMKNIĘCIA

 

Dom, kolaż, porcelana, 2020

Pracę Dom, z perspektywy czasu, jaki minął od momentu jej wykonania, traktuję jako podświadomą próbę ujęcia stanu rzeczywistości ostatnich miesięcy – naznaczonej pandemią COVID-19 oraz społeczno-politycznymi napięciami.

Ciało kobiety scalone z muszlą ślimaka nie jest rozczłonkowane, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka – jest raczej rozfragmentaryzowane i złożone w nową całość – nową normalność(?).  Muszla to niby-dom, który staje się raczej  symbolem ograniczenia, aniżeli kojącego, prywatnego zacisza – nasze mieszkania  teraz są tak inne, tak zniechęcające. Ten niby-dom, traktując go jako bardziej ogólną metaforę, można ująć nawet jako symbol aktualnej rzeczywistości – tak innej, tak przytłaczającej – która stała się walcem przetaczającym się przez nasze życie, masakrującym wszystkie i wszystkich bez wyjątku, egalitarnie.

 

UTOPIA. PRZESTRZEŃ ZAMKNIĘCIA

15.12.2020 – 7.03.2021

Fundacja Transporter Kultury

Tytuł wystawy odnosi się do tytułu poprzedniej krakowskiej odsłony projektu “UTOPIA.Nie-miejsce” realizowanej w 2018 roku. Referencja ta jest nieprzypadkowa, zapraszamy artystów, aby podejrzeć jak twórczo reagowali na stan pandemii. Byliśmy ciekawi jak odnoszą się do sytuacji ograniczenia wolności, dystansu społecznego, niepewnej przyszłości?
Pandemia zamroziła działania kulturalne. Zamknięte instytucje kultury, galerie, przestrzenie sztuki sprawiły, że spora część działalności artystycznej przeniosła się do sieci. Artyści zamknięci w zaciszu własnych mieszkań, pracowni mierzą się z własnymi “utopiami”. Codziennie na nowo kształtują i definiują świat “wokół siebie” i “w sobie”.

Ważnym tropem koncepcji wystawy jest pojęcie Retrotopii. (będące połączeniem słów: retro – ‘dawny, dotyczący przeszłości’ i utopia) stworzone pod koniec życia przez socjologa Zygmunta Baumana, opisujące zjawisko społeczne, powstałe w Europie, a szerzące się już na całym świecie, stanowiące współczesną odmianę nostalgii, będące pochodną negacji drugiego stopnia, a więc negacją negacji dokonaną przez utopię możliwości quasi-powrotu do wspaniałej, bezpiecznej przeszłości.

Projekt “UTOPIA. Przestrzeń zamknięcia” związany jest z ideą twórczego dialogu środowisk artystycznych z Polski i Niemiec oraz innych krajów. Zakłada prezentację online prac z zakresu malarstwa, rzeźby, fotografii, video oraz instalacji. Projekt promuje działania profesorów, doktorantów, studentów, ale także młodych, nieznanych twórców i pomaga ich wprowadzić w przestrzeń międzynarodowych kontaktów artystycznych, konfrontując ich twórczość z uznanym środowiskiem artystyczno-dydaktycznym uczelni artystycznych.

W wystawie biorą udział artyści z 11 krajów.

Artyści:

Andrzej Bednarczyk, Anne Berlit, Bartek Węgrzyn, Bartosz Czarnecki, Bartosz Frączek, Brigitte Dümling, Daniela Jáuregui Servin, Detlef Schweiger, Edith Oellers, Edgar Kucharzewski, Emilia Kina, Etko Tutta, Filip Rybkowski, Filip Wierzbicki Nowak, Gilberto Kupyum, Grzegorz Wnęk, István Eröss, Jakub Najbart, Jan Pamuła, Jan Tutaj, Janusz Janczy, Janusz Radtke, Jesse Magee, Jörg Eberhard, Josephine Kaiser, Juergen Rosner,  Justyna Smoleń, Justyna Warwas, Kamil Kuzko, Katarzyna Piątek,  Klemen Brun, KO Seung-hyun,  Krzysztof Tomalski, Lalo Sanchez Del Valle, Lutz Krutein, Magdalena Kulesza-Fedkowicz, Marek Sibinský, Marek Szymański, Mariola Wawrzusiak, Marlena Biczak, Mercedes Bautista, Michał Sroka, Michał Zawada, Norbert Tóth, Patrick Tagoe-Turkson, Piotr Korzeniowski, Radek Szlęzak, Rafał Borcz, Ri Eung-woo, Stano Cerny, Goran Štimac, Ubbo Kugler, Ulrike Beckmann, Verónica Ugalde Romay, Witold Stelmachniewicz, Wojciech Kopeć, Zbigniew Bajek, Zbigniew Sałaj

Kuratorzy:
Michał Sroka / Piotr Korzeniowski

Współpraca:
Kamil Kuzko / Jakub Najbart

Projekt jest współfinansowany ze środków miasta Krakowa z programu “Kultura w sieci 2020 

Rozczytywanie form

 

 

Rozczytywanie form
18.09 – 10.10. 2020
Galeria Szara Kamienica
Rynek Główny 6,  Kraków

 

Rozważania artystyczne podjęte w eksponowanych pracach dotyczą funkcji znaku plastycznego. Poddają analizie dynamicznie zmieniające się modele interpretacji świata widzialnego, jego percepcji oraz mechanizmy zmiany znaczeniowej, wydarzające się w obszarze semantyki obrazów. Prace plastyczne odwołują się w swojej formie do przedstawień zjawisk przyrody, które charakteryzują się nieuchwytnością oraz płynnością. Zjawiska fizyczne, będące inspiracją do powstania moich prac, to procesy zachodzące w naturze, wynikające z istnienia sił podstawowych, np. oddziaływania elektrycznego, magnetycznego czy grawitacyjnego na tafle wody lub masy powietrza.

Klasyczna konstrukcja rzeczywistości oparta na jednoznaczności została dawno wyparta przez epokę wieloznaczności. Objawia się to jako odmienność, inność, płynność, wieloznaczność kontekstów , lokalność sensów, których nie wyłapujemy od razu. Fragmentarycznie dostępna rzeczywistość zmusza zatem artystę do przyjęcia strategii twórczej, adekwatnej do współczesnych warunków percepcyjnych człowieka. To, co doświadczamy codziennie, poddawane jest dynamice zmian, które na bieżąco ciężko czasem zdefiniować i nazwać, nie mówiąc o ich zamknięciu w sztywnych ramach. Idea całościowego postrzegania była poddawana w wątpliwość już niejednokrotnie, jednakże nie da się zbagatelizować faktu, że istnienie fragmentu wiąże się z koniecznością istnienia pojęcie całości – są one od siebie uzależnione.

W momencie podświadomej próby odtworzenia całości zjawiska, widz na podstawie analizy własnego doświadczenia i wiedzy oraz siły wyobraźni odnosi się do wybranego fragmentu, wyszukując w nim fragmentów, które mogłyby mieć swoją kontynuacje w przestrzeni wyobrażonej. Jest on zatem aktywnym uczestnikiem wytwarzania dzieła sztuki dzięki swojej aktywności intelektualnej ale również fizycznej wobec prac. Pisząc ”fizycznej” chodzi mi o dosłowny ruch wokół pracy, który umożliwia poznanie zwielokrotnionego obrazowania zawartego w pracy. Czytelność formy ujawnia się dopiero w momencie ruchu podmiotu wobec obiektu. Prace prezentowane na wystawie są realizacjami rozwijającymi watek obrazowej wielości w jednym obszarze wyznaczonym granicami dzieła oraz próbą badania zależności pomiędzy obrazem malarskim a rzeźbą.

Justyna Smoleń

 

Wystawa jest publiczną prezentacją pracy doktorskiej w dziedzinie sztuk plastycznych  w dyscyplinie sztuki piękne realizowanej na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

 

Natura w sztuce

Natura w sztuce
26.04.2019 – 29.09.2019
MOCAK Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Krakowie

Wernisaż: 25.04.2019 godz. 18.00

Człowiek jest jedynym gatunkiem na Ziemi, który zapanował nad naturą. Przez tysiąclecia było to panowanie drapieżcy rozkoszującego się swoją siłą. Na szczęście u ludzi zaczęła wzrastać empatia w odniesieniu do przyrody; dostrzegli jej ból, wrażliwość i piękno. Mniej więcej sto lat temu pojawiła się refleksja, że istnienie człowieka ściśle zależy od stanu środowiska. Eksploatacja stopniowo przechodziła w poszukiwanie balansu. Ten powolny proces bardzo wiele o nas mówi. Nic więc dziwnego, że stał się również ważnym polem komentarzy artystycznych.

Na wystawie Natura w sztuce pokazujemy współczesne prace ponad 70 artystów z wielu krajów, wykonane w takich technikach, jak malarstwo, fotografia, wideo, obiekt i instalacja. Ekspozycja została podzielona na pięć części: Piękno, Ekologia, Konfrontacja, Materia i Symbol.

W pracach odnoszących się do piękna artyści utrwalają malownicze widoki, imitują procesy zachodzące w naturze, wywołują wrażenie obcowania z przyrodą oraz dają możliwość kontemplowania jej doskonałości. Ekologia to troska o stan środowiska naturalnego, działania na rzecz ochrony przyrody, ale także apokaliptyczne wizje przyszłości, w której natura może zostać przez nas zniszczona. Konfrontacja obejmuje zderzenie – lub integrację – artysty z siłami przyrody, próbę stawienia jej czoła, porównania sił i włączenia jej w proces twórczy. Materia to wykorzystanie przez twórców elementów organicznych, tworzenie przedstawień, które skupiają się na dokładnym oddaniu struktury i ekspresji danej powierzchni. Symbol w przeważającej mierze odnosi się do wizerunków zwierzęcych, ilustrujących ludzkie postawy oraz cechy charakteru.

 

Artyści:

Basia Bańda, Kuba Bąkowski, Krzysztof M. Bednarski, Vaughn Bell, Michalina Bigaj, Julius von Bismarck, Blue Republic, Rafał Borcz, Guido Casaretto, Maurizio Cattelan, Julian Charrière, Tatiana Czekalska / Leszek Golec, Dawid Czycz, Oskar Dawicki, Wim Delvoye, Elmas Deniz, Jan Fabre, Julian Fałat, Lauren Fensterstock, Vibha Galhotra, Isa Genzken, Maya Gold, Trevor Gould, Nicolas Grospierre / Olga Mokrzycka-Grospierre, Nilbar Güreş, Tomohiro Higashikage, Weronika Izdebska, Rolf Julius, Ewa Juszkiewicz, Ania Kanicka, Felix Kiessling, Fabian Knecht, Azade Köker, Bartosz Kokosiński, Wojciech Kopczyński, Juliusz Kosin, Grzegorz Kozera, Agata Kus, Rebecca Louise Law, Sarah Lucas, Piotr Lutyński, Krzysztof Maniak, Małgorzata Markiewicz, Teresa Murak, Julian Opie, Meret Oppenheim, Witek Orski, Javier Perez, Dorota Podlaska, Henri Rousseau, Deborah Sengl, Luzia Simons, Robert Smithson, Justyna Smoleń, Wojciech Ireneusz Sobczyk, Daniel Spoerri, Jonasz Stern, Beat Streuli, Yoshihiro Suda, Leon Tarasewicz, Tomasz Tatarczyk, Toni R. Toivonen, Arie van ’t Riet, Kathleen Vance, Anna VanMatre, Willy Verginer, Zbigniew Warpechowski, Marek Wasilewski, Sinta Werner

Kuratorzy:

 Delfina Jałowik, Maria Anna Potocka, Martyna Sobczyk

 Koordynator:

Agnieszka Sachar

Weltschmerz

Weltschmerz
14.06 – 24.07.2019

BWA Wrocław Główny
antresola na Dworcu PKP
ul. Piłsudskiego 105

Wernisaż: 14.06.2019, godz. 18.00

Wystawa konkursowa w ramach Triennale Rysunku Wrocław 2019.

Hasłem tegorocznej edycji konkursu Open Call, a zarazem tytułem wystawy pokonkursowej Triennale Rysunku Wrocław 2019 jest Weltschmerz, pojęcie stworzone u schyłku romantyzmu, którego aktualność potwierdzają tysiące odwołań obecnych we współczesnej kulturze. Na przestrzeni wieków zmieniło się tak wiele, jednak zderzenie wolnościowych i prospołecznych projektów z bezwzględną rzeczywistością wciąż przynosi sukces głównie elitom politycznym i finansowym.

Artyści prezentujący swoje prace w salach galerii BWA Wrocław Główny eksplorują różnorodne wątki i konteksty, badając własne relacje ze światem, tracącym po raz kolejny swoją kruchą stabilność. Interesującym jest jak artyści opiszą, jak zaktualizują interesujące nas pojęcie. Czy uzewnętrznią poczucie niewiary w posiadanie wpływu na kształt współczesności i swój własny los, poczucie alienacji i niekończącego się smutku czy zdystansują się od sentymentalnych urojeń, obcych obecnej generacji. Jaką ideę na przełamanie niemocy i dyssatysfakcji znajdą lub zbudują?

Na wystawie zobaczymy blisko sześćdziesiąt prac. Artyści wykorzystają różnorodne strategie artystyczne w obszarach szeroko rozumianej definicji rysunku. Część z nich to klasyczne działania rysunkowe na papierze, inne realizują ideę „myślenia rysunkowego” w obszarze mediów cyfrowych; zobaczymy również obiekty i działania performatywne. Intencją organizatorów Triennale było zaproponować publiczności możliwie szeroki przegląd najciekawszych praktyk i strategii rysunkowych, ukazać najbardziej aktualne trendy we współczesnym rysunku i współczesnej sztuce.

Artyści:

Paweł Baśnik, Marta Bełkot, Lasma Bringina, Piotr Bzdęga, Czesław Chwiszczuk, Tomasz Dobiszewski, Monika Drożyńska, Łukasz Gierlak, Dejan Grba, Grupa Amen, Marek Grzyb, Jerzy Hejnowicz, Michał Jakubowicz, Živilė Jasutytė, Anna Juszczak, Bartłomiej Kociemba, Mateusz Kokot, Piotr Kopik, Jerzy Kosałka, Julia Królikowska, Ewa Kulesza, Dominik Litwin, Izabela Łęska, Weronika Michalska, Anita Mikas, Jan Mioduszewski, Daisuke Nishijima, not a Number, Adam Nowaczyk, Anna Orbaczewska-Niedzielska, Magdalena Parfieniuk, Mariya Pavlenko, Katarzyna Piątek, Michał Pietrzak, Paulina Poczęta, Dominik Podsiadły, Hanna Rozpara, Irmina Rusicka & Kasper Lecnim, Magdalena Sadłowska, Jędrzej Sierpiński, Piotr Skowron, Jakub Słomkowski, Jarosław Słomski, Justyna Smoleń, Aleksandra Sojak-Borodo, Radosław Szlęzak, Olga Śliwa, Iga Świeściak, Artur Tajber, Bogdan Topor, Sebastian Trzoska, Michalina Wawrzyczek-Klasik, Andrzej Wieteszka, Jack Williams, Katarzyna Wójcicka, Martyna Zaradkiewicz, Olga Ząbroń, Piotr Żaczek

Kuratorka: Patrycja Sap

Changing view

Changing view
Halle WERFT 77, Kunstverein Kunst im Hafen e.V,
Reisholzer Werftstraße 77, Düsseldorf

23.06 – 14.07. 2019

Data otwarcia: 22.6.2019, 7 p.m.

Koncepcja wystawy opiera się na pytaniu wpływ, szybko zmieniających się technologicznych i medialnych wydarzeń na nasz światopogląd oraz wynikające z nich poglądy polityczne. W tym samym tempie następuje zmiana nastawienia i wartości w naszym życiu prywatnym, społecznym i kulturalnym.

Te zmienione lub zmieniające się perspektywy należy badać w możliwościach pozycji artystycznych. Dialog pomiędzy Düsseldorfem a Krakowem służy jako podstawa do identyfikacji interfejsów i różnic.

Wystawa koncentruje się na postrzeganiu historycznej “zmiany”, dotyczącej pytania, co się zmieniło, a co się zmienia. Z jednej strony jest to proces codzienny, odurzający pod względem technicznym, medycznym, naukowym i multimedialnym, ale z drugiej strony ukazuje się on również poprzez indywidualne lub światowe działania.

Artyści:

Gosia Biłunska, Emilia Kina, Kamil Kuzko, Justyna Smoleń, Michał Sroka, Bartek Węgrzyn Inken Boje, C.U. Frank, Klaus U. Hilsbecher, Hiroyuki Masuyama, Dejan Saric, Anna Tatarczyk.

UTOPIA.NON-PLACES

UTOPIA.NON-PLACES
05.05 – 21.06. 2018
High5, Pawia 7, Kraków

Wernisaż: 05.05.2018

 

Z głębin naszej niewiedzy, niedoskonałości, egzystencjalnego lęku i nierozstrzygalnych dychotomii nie umiemy wyrwać się inaczej, jak tylko dokonując desperackiego skoku poza granice dostępnego nam wszechświata. Nie po to, aby wylądować w Niebie; raczej po to, by odnaleźć możliwość innych reguł gry w świat i egzystencję, innej jawy niż jawa istnienia.

Stanisław Lem

 

W kolejnej odsłonie międzynarodowych polsko-niemieckich projektów chcielibyśmy odnieść sie do jednego z zagadnień podejmowanych przez Stanisława Lema jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy. Czołowy przedstawiciel polskiej fantastyki naukowej, filozof, futurolog i eseista, w swoim dorobku ma również powieści realistyczne i teksty satyryczne. Jego twórczość porusza tematy takie jak: rozwój nauki i techniki, natura ludzka, możliwość porozumienia się istot inteligentnych czy miejsce człowieka we Wszechświecie. Dzieła Lema zawierają odniesienia do stanu współczesnego społeczeństwa, refleksje naukowo-filozoficzne na jego temat, a także krytykę zarówno ustroju socjalistycznego, jak i zachodniego kapitalizmu. Termin do którego się odnosimy zapraszając artystów polskich i niemieckich to UTOPIA. NIE-MIEJSCE.

Termin „utopia” pochodzi od łacińskiego tytułu eseju Utopia (1516) Tomasza Morusa.

Tytuł dzieła Morusa nie jest jednoznaczny, ponieważ mógł zostać utworzony zarówno od greckiego outopos (gr. ou – nie, topos – miejsce, nie-miejsce, miejsce, którego nie ma, nieistniejące), jak i od eutopia (dobre miejsce). Można przypuszczać, że ta dwuznaczność była przez Morusa zamierzona.

Utopia jest człowiekowi niezbędna jako cel nigdy nie realizowalny, marzenie i obietnica. Dlatego nawet w czasach tak anty-utopijnych jak dziś, w świecie, który jeszcze nie podniósł się z ruin po wieży Babel, utopia wciska się wszędzie tam, gdzie jest obecny ludzki strach i ludzka nadzieja, a przecież to rodzeństwo jest zwykle nierozłączne. Gdy gruzy bardziej porosną zielskiem zapomnienia, zobaczymy stada fałszywych proroków niosących fałszywe odpowiedzi na ten prawdziwy strach i tę prawdziwą nadzieję.

Świat bez utopii kamienieje, ale czego jest utopia gwarantem? To sprzeczność nierozwiązalna.

Artyści:

Zbigniew Bajek, Andrzej Bednarczyk, Ulrike Beckman, Michalina Bigaj, Inken Boje, Bartek Czarnecki, C.U.Frank, Klaus U. Hilsbecher, Artur Kapturski, Emilia Kina, Wojciech Kopeć, Piotr Korzeniowski, Lutz Krutein, Edie Kucharzewski, Kamil Kuzko, Dariusz Milczarek, Kaja Mucha, Jakub Najbart, Jan Podgórski, Janusz Radtke, Johannes Raimann, Jurgen Rosner, Filip Rybkowski, Detlef Schweiger, Justyna Smoleń, Michał Sroka, Witold Stelmachniewicz, Michał Stonawski, Radek Szlęzak, Jan Tutaj, Katharina Veerkamp, Bartosz Węgrzyn, Andrej Wilhelms, Wojtek Wasilewski, Michał Zawada

Kuratorzy: Michał Sroka, Kamil Kuzko

Widnokręgi

Widnokręgi

8.04 – 6.05.2016

Galeria Sztuki Współczesnej BWA Sokół

Wernisaż: 8.04.2016, godz. 18.00

 

Widnokręgiem nazywamy granicę widoczności w płaszczyźnie horyzontu,  linię pozornego zetknięcia nieboskłonu z powierzchnią Ziemi. W terenie otwartym widnokrąg jest zbliżony kształtem do okręgu. Opisane zjawisko zetknięcia płaszczyzn, poszukiwanie dodatkowego wymiaru i zagadnienie przestrzeni w obrazie są problemami, do których Justyna Smoleń odnosi się w swoim malarstwie. W prezentowanych na jej pierwszej indywidualnej wystawie w Nowym Sączu pracach dominuje kolor czarny. Monochromatyczne, wręcz ascetyczne płótna  dzięki bogactwu szarości uzyskanych za pomocą farby, którą artystka nakłada w niemal rzeźbiarski sposób, zyskują wrażenie wielobarwności. Smoleń rygorystycznie określa kompozycję regularnymi pociągnięciami pędzla, które pozostawiają po sobie rytmiczne, mięsiste linie, a ich logika ujawnia się w zależności od punktu  patrzenia. Nie bez powodu wystawę tę artystka splata z pojęciem widnokręgu, które jest ściśle związane z osobą obserwatora.

W pracach Smoleń farba naprzemiennie odbija i pochłania światło, generując nieskończoną ilość otwartych, migotliwych kompozycji o dynamicznej strukturze, które, pomimo ich abstrakcyjnego charakteru mogą przywodzić na myśl fragmenty zaobserwowanej rzeczywistości, pukle włosów, kłębiące się fale, krajobraz.

 

Kurator: Monika Smyła

Lack

Lack

10.05.2015 – 5.06.2015

BWA Galeria Sanocka

Wernisaż: 9.05.2015, godz. 18.00

 

Woda w naczyniu lśni, woda w morzu jest ciemna.

Małe prawdy wyrażają się jasnymi słowy. Wielkim prawdom towarzyszy wielka cisza.

 

Rabindranath Tagore

 

Początkowo widzimy niewiele, niczym po wejściu do jaskini, gdy zmuszeni jesteśmy przyzwyczaić swój wzrok do ciemności. Z czasem wychwytujemy znajome kształty. Zostając przed płótnem wystarczająco długo jesteśmy w stanie zobaczyć wszystko. Malarstwo Justyny Smoleń pozornie purystyczne, jednolite, jest skomplikowane w swej strukturze, różnorodne w treści, wymagające. Łatwo określić jest to czego w nim nie ma. Znacznie trudniej nazwać to, czym w istocie swej jest, ale jak pisał Kisiel „niewyrażalne częstokroć lepiej charakteryzuje czyjąś postawę niż wyrażalne”.

Wystawa Lack to prezentacja najnowszych obrazów z zainicjowanego w 2014 roku cyklu Black. Konsekwentnie i świadomie rozwijany zbiór nie jest cyklem malarskim rozumianym jako eksplorowanie jednego tematu czy motywu, w obrębie którego odbywają się rozstrzygnięcia w zakresie formy. Przedmiotem poszukiwań krakowskiej artystki jest sama tkanka, ewolucje w obszarze warsztatu, sposobu komponowania. Wielość tematów i kolor jako łącznik. Każde z płócien zachowuje swą odrębność, nie wpływając przy tym na integralność całego zbioru. Zaistniałych antynomii jest znacznie więcej. Absolwentka krakowskiej ASP, w której wciąż żywe pozostają tradycje koloryzmu, rezygnuje z bogactwa palety. Wybiera kolor umożliwiający jednoczesne uzyskanie efektu pochłonięcia i odbicia światła. Prezentowane przez nią kadry zdają się nie mieścić w przestrzeni płótna, a ukazane figury (gdy uznamy wszechobecną czerń za główną wskazówkę kontekstualną) podszywają się pod abstrakcję. Zabiegi te zbliżają jednak artystkę do celu, a wszelkie przeciwieństwa są niczym oddalające się od siebie punkty, których jednostajny ruch odbywa się po obwodzie koła.

Tytuł sanockiej wystawy Lack (z ang. brak) odwołuje się do intencjonalnej rezygnacji z bogactwa palety, skupieniu na czerni jako holistycznym nośniku znaczeń. Czerń, nieobecna wśród kolorów światła rozszczepionego w pryzmacie, absorbuje docierające do niej promienie. Barwa, jako percepcyjna jakość koloru, związana jest z teksturą. Artystka wykorzystuje termiczne oddziaływanie czerni, która może się nam wydawać ciepła bądź zimna, bliska lub daleka, umożliwiając tym samym właściwe rozczytanie form. Kształtuje materię malarską o niejednolitej fakturze – szorstkiej, gładkiej, gęstej, spoistej, błyszczącej, matowej – wywołując wrażenie dynamizmu. Kolor choć jednolity zmienia się w zależności od punktu obserwacji. Obcując z obrazami dłużej możemy uznać, że czerń ze wszystkich kolorów jest “najwrażliwsza”, reaguje natychmiastowo na zmianę oświetlenia.

Przeświadczenie o tym, że kolor stanowi główny środek malarstwa, zostało już niejednokrotnie zweryfikowane. Próżnym trudem zdają się być spór rubensistów z poussinistami, próba ustanowienia hierarchii między figura a colore. Artysta dobiera środki stosowne do swych zamierzeń, a możliwości wyboru są praktycznie nieograniczone. W tym przypadku szczególnie interesująca jest postawa, w której rozwój twórczego procesu, poszukiwanie środków formalnych związane jest z redukcją już znanych. Dla Douglasa Crimpa, jednego z wielu wieszczy końca malarstwa, monochromatyczne prace miały być dowodem wyczerpania tej dziedziny. Czerń ze względu na wyjątkowe implikacje metafizyczne jest atrakcyjna dla twórców. Czarne obrazy kojarzą się z minimalizmem – Frank Stella, Robert Rauschenberg, Ad Reinhardt, Mel Ramsden. Twórcy ci traktowali swe obrazy jako obiekty. I choć u Smoleń niektóre fragmenty są bliskie do gestu i jakości obrazów abstrakcyjnych ekspresjonistów, tak tkanka, której głównym zadaniem może się wydawać trwały zrost z powierzchnią płótna, stanowi reprezentację. Prace ukazują przestrzenie zaobserwowane, naturalne struktury, fragmenty pejzażu. Smoleń czernią nakreśla między innymi nokturny, wodę, deszcz. Bodziec do obrazu może być różny, ale to on odpowiednio uchwycony, pozwoli nam dostrzec indywidualny charakter każdego z płócien. Czerń dekontekstualizuje ukazane przestrzenie, manipuluje ich materialnością. Przykładem może być malowana przez Smoleń woda, która w zbiorowej świadomości łączona jest z kolorem niebieskim.

Tytułowy „niedosyt” odnosi się również do otwartości kompozycyjnej. Mamy świadomość obcowania z wyizolowanym kadrem, odnosimy wrażenie kontynuacji zjawiska poza obrazem. Smoleń proponuje ogląd realnej sytuacji fizycznej w sposób wyabstrahowany, sfragmentaryzowany
i przeskalowany. Formy ulegają syntetyzacji, i choć artystka unika obrazowania rzeczowości świata, dalej jest to sztuka przedstawiająca. Tym sposobem przybliża odbiorcę do przedmiotu swych badań. To co ma kolor przy świetle, niknie w ciemności. W tej sytuacji plastycznej materialność uzyskana jest gestem malarskim, bliskim reliefu, który wtórnie nadaje dosłowności i konkretu. Substancja malarstwa daje się nam poznać na nowo. Światło rysuje obraz, dla którego punkt wyjścia stanowi „wyrzeźbiona” przez malarkę faktura. Obrazy z bliska absolutnie nieczytelne, ukazujące złożoność achromatycznej tektoniki, z oddalenia stają się klarowne i monumentalne. Są to struktury, w których można się zanurzyć nie tylko wizualnie, ale i mentalnie.

Czarna plama dla Justyny Smoleń stanowi ucieczkę od niewolniczego naśladowania świata. Rekompensuje ona czerń postrzeganą jako „niekolor”, wydobywając z niej istotę barw żywych, bogactwo tonów. Pod tym względem wystawa Lack jest również ciekawym eksperymentem ekspozycyjnym. Czarne obrazy powieszone na jednolicie czarnych ścianach sanockiego BWA. Zatarciu ulegają granice między powierzchnią płótna a tłem. Jedynie światło rzeźbiąc w materii malarstwa pozwala nam ujawnić jego treść. Tajemniczość tych obrazów przyciąga. Postrzeganie barw jest subiektywne, dlatego warto przekonać się jaki wpływ obrazy Smoleń mają na naszą percepcję. Czy staną się absorbującą otchłanią czy zdystansują nas do siebie, oddziałując dopiero z pewnej odległości. Czerń u Smoleń nie jest bowiem pustką lecz głębią, czymś pełnym, intensywnym, jednocześnie dyskretnym
i cichym.

 

Martyna Sobczyk