Weltschmerz

Weltschmerz
14.06 – 24.07.2019

BWA Wrocław Główny
antresola na Dworcu PKP
ul. Piłsudskiego 105

Wernisaż: 14.06.2019, godz. 18.00

Wystawa konkursowa w ramach Triennale Rysunku Wrocław 2019.

Hasłem tegorocznej edycji konkursu Open Call, a zarazem tytułem wystawy pokonkursowej Triennale Rysunku Wrocław 2019 jest Weltschmerz, pojęcie stworzone u schyłku romantyzmu, którego aktualność potwierdzają tysiące odwołań obecnych we współczesnej kulturze. Na przestrzeni wieków zmieniło się tak wiele, jednak zderzenie wolnościowych i prospołecznych projektów z bezwzględną rzeczywistością wciąż przynosi sukces głównie elitom politycznym i finansowym.

Artyści prezentujący swoje prace w salach galerii BWA Wrocław Główny eksplorują różnorodne wątki i konteksty, badając własne relacje ze światem, tracącym po raz kolejny swoją kruchą stabilność. Interesującym jest jak artyści opiszą, jak zaktualizują interesujące nas pojęcie. Czy uzewnętrznią poczucie niewiary w posiadanie wpływu na kształt współczesności i swój własny los, poczucie alienacji i niekończącego się smutku czy zdystansują się od sentymentalnych urojeń, obcych obecnej generacji. Jaką ideę na przełamanie niemocy i dyssatysfakcji znajdą lub zbudują?

Na wystawie zobaczymy blisko sześćdziesiąt prac. Artyści wykorzystają różnorodne strategie artystyczne w obszarach szeroko rozumianej definicji rysunku. Część z nich to klasyczne działania rysunkowe na papierze, inne realizują ideę „myślenia rysunkowego” w obszarze mediów cyfrowych; zobaczymy również obiekty i działania performatywne. Intencją organizatorów Triennale było zaproponować publiczności możliwie szeroki przegląd najciekawszych praktyk i strategii rysunkowych, ukazać najbardziej aktualne trendy we współczesnym rysunku i współczesnej sztuce.

Artyści:

Paweł Baśnik, Marta Bełkot, Lasma Bringina, Piotr Bzdęga, Czesław Chwiszczuk, Tomasz Dobiszewski, Monika Drożyńska, Łukasz Gierlak, Dejan Grba, Grupa Amen, Marek Grzyb, Jerzy Hejnowicz, Michał Jakubowicz, Živilė Jasutytė, Anna Juszczak, Bartłomiej Kociemba, Mateusz Kokot, Piotr Kopik, Jerzy Kosałka, Julia Królikowska, Ewa Kulesza, Dominik Litwin, Izabela Łęska, Weronika Michalska, Anita Mikas, Jan Mioduszewski, Daisuke Nishijima, not a Number, Adam Nowaczyk, Anna Orbaczewska-Niedzielska, Magdalena Parfieniuk, Mariya Pavlenko, Katarzyna Piątek, Michał Pietrzak, Paulina Poczęta, Dominik Podsiadły, Hanna Rozpara, Irmina Rusicka & Kasper Lecnim, Magdalena Sadłowska, Jędrzej Sierpiński, Piotr Skowron, Jakub Słomkowski, Jarosław Słomski, Justyna Smoleń, Aleksandra Sojak-Borodo, Radosław Szlęzak, Olga Śliwa, Iga Świeściak, Artur Tajber, Bogdan Topor, Sebastian Trzoska, Michalina Wawrzyczek-Klasik, Andrzej Wieteszka, Jack Williams, Katarzyna Wójcicka, Martyna Zaradkiewicz, Olga Ząbroń, Piotr Żaczek

Kuratorka: Patrycja Sap

Changing view

Changing view
Halle WERFT 77, Kunstverein Kunst im Hafen e.V,
Reisholzer Werftstraße 77, Düsseldorf

23.06 – 14.07. 2019

Data otwarcia: 22.6.2019, 7 p.m.

Koncepcja wystawy opiera się na pytaniu wpływ, szybko zmieniających się technologicznych i medialnych wydarzeń na nasz światopogląd oraz wynikające z nich poglądy polityczne. W tym samym tempie następuje zmiana nastawienia i wartości w naszym życiu prywatnym, społecznym i kulturalnym.

Te zmienione lub zmieniające się perspektywy należy badać w możliwościach pozycji artystycznych. Dialog pomiędzy Düsseldorfem a Krakowem służy jako podstawa do identyfikacji interfejsów i różnic.

Wystawa koncentruje się na postrzeganiu historycznej “zmiany”, dotyczącej pytania, co się zmieniło, a co się zmienia. Z jednej strony jest to proces codzienny, odurzający pod względem technicznym, medycznym, naukowym i multimedialnym, ale z drugiej strony ukazuje się on również poprzez indywidualne lub światowe działania.

Artyści:

Gosia Biłunska, Emilia Kina, Kamil Kuzko, Justyna Smoleń, Michał Sroka, Bartek Węgrzyn Inken Boje, C.U. Frank, Klaus U. Hilsbecher, Hiroyuki Masuyama, Dejan Saric, Anna Tatarczyk.

UTOPIA.NON-PLACES

UTOPIA.NON-PLACES
05.05 – 21.06. 2018
High5, Pawia 7, Kraków

Wernisaż: 05.05.2018

 

Z głębin naszej niewiedzy, niedoskonałości, egzystencjalnego lęku i nierozstrzygalnych dychotomii nie umiemy wyrwać się inaczej, jak tylko dokonując desperackiego skoku poza granice dostępnego nam wszechświata. Nie po to, aby wylądować w Niebie; raczej po to, by odnaleźć możliwość innych reguł gry w świat i egzystencję, innej jawy niż jawa istnienia.

Stanisław Lem

 

W kolejnej odsłonie międzynarodowych polsko-niemieckich projektów chcielibyśmy odnieść sie do jednego z zagadnień podejmowanych przez Stanisława Lema jednego z najwybitniejszych polskich pisarzy. Czołowy przedstawiciel polskiej fantastyki naukowej, filozof, futurolog i eseista, w swoim dorobku ma również powieści realistyczne i teksty satyryczne. Jego twórczość porusza tematy takie jak: rozwój nauki i techniki, natura ludzka, możliwość porozumienia się istot inteligentnych czy miejsce człowieka we Wszechświecie. Dzieła Lema zawierają odniesienia do stanu współczesnego społeczeństwa, refleksje naukowo-filozoficzne na jego temat, a także krytykę zarówno ustroju socjalistycznego, jak i zachodniego kapitalizmu. Termin do którego się odnosimy zapraszając artystów polskich i niemieckich to UTOPIA. NIE-MIEJSCE.

Termin „utopia” pochodzi od łacińskiego tytułu eseju Utopia (1516) Tomasza Morusa.

Tytuł dzieła Morusa nie jest jednoznaczny, ponieważ mógł zostać utworzony zarówno od greckiego outopos (gr. ou – nie, topos – miejsce, nie-miejsce, miejsce, którego nie ma, nieistniejące), jak i od eutopia (dobre miejsce). Można przypuszczać, że ta dwuznaczność była przez Morusa zamierzona.

Utopia jest człowiekowi niezbędna jako cel nigdy nie realizowalny, marzenie i obietnica. Dlatego nawet w czasach tak anty-utopijnych jak dziś, w świecie, który jeszcze nie podniósł się z ruin po wieży Babel, utopia wciska się wszędzie tam, gdzie jest obecny ludzki strach i ludzka nadzieja, a przecież to rodzeństwo jest zwykle nierozłączne. Gdy gruzy bardziej porosną zielskiem zapomnienia, zobaczymy stada fałszywych proroków niosących fałszywe odpowiedzi na ten prawdziwy strach i tę prawdziwą nadzieję.

Świat bez utopii kamienieje, ale czego jest utopia gwarantem? To sprzeczność nierozwiązalna.

Artyści:

Zbigniew Bajek, Andrzej Bednarczyk, Ulrike Beckman, Michalina Bigaj, Inken Boje, Bartek Czarnecki, C.U.Frank, Klaus U. Hilsbecher, Artur Kapturski, Emilia Kina, Wojciech Kopeć, Piotr Korzeniowski, Lutz Krutein, Edie Kucharzewski, Kamil Kuzko, Dariusz Milczarek, Kaja Mucha, Jakub Najbart, Jan Podgórski, Janusz Radtke, Johannes Raimann, Jurgen Rosner, Filip Rybkowski, Detlef Schweiger, Justyna Smoleń, Michał Sroka, Witold Stelmachniewicz, Michał Stonawski, Radek Szlęzak, Jan Tutaj, Katharina Veerkamp, Bartosz Węgrzyn, Andrej Wilhelms, Wojtek Wasilewski, Michał Zawada

Kuratorzy: Michał Sroka, Kamil Kuzko

Widnokręgi

Widnokręgi

8.04 – 6.05.2016

Galeria Sztuki Współczesnej BWA Sokół

Wernisaż: 8.04.2016, godz. 18.00

 

Widnokręgiem nazywamy granicę widoczności w płaszczyźnie horyzontu,  linię pozornego zetknięcia nieboskłonu z powierzchnią Ziemi. W terenie otwartym widnokrąg jest zbliżony kształtem do okręgu. Opisane zjawisko zetknięcia płaszczyzn, poszukiwanie dodatkowego wymiaru i zagadnienie przestrzeni w obrazie są problemami, do których Justyna Smoleń odnosi się w swoim malarstwie. W prezentowanych na jej pierwszej indywidualnej wystawie w Nowym Sączu pracach dominuje kolor czarny. Monochromatyczne, wręcz ascetyczne płótna  dzięki bogactwu szarości uzyskanych za pomocą farby, którą artystka nakłada w niemal rzeźbiarski sposób, zyskują wrażenie wielobarwności. Smoleń rygorystycznie określa kompozycję regularnymi pociągnięciami pędzla, które pozostawiają po sobie rytmiczne, mięsiste linie, a ich logika ujawnia się w zależności od punktu  patrzenia. Nie bez powodu wystawę tę artystka splata z pojęciem widnokręgu, które jest ściśle związane z osobą obserwatora.

W pracach Smoleń farba naprzemiennie odbija i pochłania światło, generując nieskończoną ilość otwartych, migotliwych kompozycji o dynamicznej strukturze, które, pomimo ich abstrakcyjnego charakteru mogą przywodzić na myśl fragmenty zaobserwowanej rzeczywistości, pukle włosów, kłębiące się fale, krajobraz.

 

Kurator: Monika Smyła

Lack

Lack

10.05.2015 – 5.06.2015

BWA Galeria Sanocka

Wernisaż: 9.05.2015, godz. 18.00

 

Woda w naczyniu lśni, woda w morzu jest ciemna.

Małe prawdy wyrażają się jasnymi słowy. Wielkim prawdom towarzyszy wielka cisza.

 

Rabindranath Tagore

 

Początkowo widzimy niewiele, niczym po wejściu do jaskini, gdy zmuszeni jesteśmy przyzwyczaić swój wzrok do ciemności. Z czasem wychwytujemy znajome kształty. Zostając przed płótnem wystarczająco długo jesteśmy w stanie zobaczyć wszystko. Malarstwo Justyny Smoleń pozornie purystyczne, jednolite, jest skomplikowane w swej strukturze, różnorodne w treści, wymagające. Łatwo określić jest to czego w nim nie ma. Znacznie trudniej nazwać to, czym w istocie swej jest, ale jak pisał Kisiel „niewyrażalne częstokroć lepiej charakteryzuje czyjąś postawę niż wyrażalne”.

Wystawa Lack to prezentacja najnowszych obrazów z zainicjowanego w 2014 roku cyklu Black. Konsekwentnie i świadomie rozwijany zbiór nie jest cyklem malarskim rozumianym jako eksplorowanie jednego tematu czy motywu, w obrębie którego odbywają się rozstrzygnięcia w zakresie formy. Przedmiotem poszukiwań krakowskiej artystki jest sama tkanka, ewolucje w obszarze warsztatu, sposobu komponowania. Wielość tematów i kolor jako łącznik. Każde z płócien zachowuje swą odrębność, nie wpływając przy tym na integralność całego zbioru. Zaistniałych antynomii jest znacznie więcej. Absolwentka krakowskiej ASP, w której wciąż żywe pozostają tradycje koloryzmu, rezygnuje z bogactwa palety. Wybiera kolor umożliwiający jednoczesne uzyskanie efektu pochłonięcia i odbicia światła. Prezentowane przez nią kadry zdają się nie mieścić w przestrzeni płótna, a ukazane figury (gdy uznamy wszechobecną czerń za główną wskazówkę kontekstualną) podszywają się pod abstrakcję. Zabiegi te zbliżają jednak artystkę do celu, a wszelkie przeciwieństwa są niczym oddalające się od siebie punkty, których jednostajny ruch odbywa się po obwodzie koła.

Tytuł sanockiej wystawy Lack (z ang. brak) odwołuje się do intencjonalnej rezygnacji z bogactwa palety, skupieniu na czerni jako holistycznym nośniku znaczeń. Czerń, nieobecna wśród kolorów światła rozszczepionego w pryzmacie, absorbuje docierające do niej promienie. Barwa, jako percepcyjna jakość koloru, związana jest z teksturą. Artystka wykorzystuje termiczne oddziaływanie czerni, która może się nam wydawać ciepła bądź zimna, bliska lub daleka, umożliwiając tym samym właściwe rozczytanie form. Kształtuje materię malarską o niejednolitej fakturze – szorstkiej, gładkiej, gęstej, spoistej, błyszczącej, matowej – wywołując wrażenie dynamizmu. Kolor choć jednolity zmienia się w zależności od punktu obserwacji. Obcując z obrazami dłużej możemy uznać, że czerń ze wszystkich kolorów jest “najwrażliwsza”, reaguje natychmiastowo na zmianę oświetlenia.

Przeświadczenie o tym, że kolor stanowi główny środek malarstwa, zostało już niejednokrotnie zweryfikowane. Próżnym trudem zdają się być spór rubensistów z poussinistami, próba ustanowienia hierarchii między figura a colore. Artysta dobiera środki stosowne do swych zamierzeń, a możliwości wyboru są praktycznie nieograniczone. W tym przypadku szczególnie interesująca jest postawa, w której rozwój twórczego procesu, poszukiwanie środków formalnych związane jest z redukcją już znanych. Dla Douglasa Crimpa, jednego z wielu wieszczy końca malarstwa, monochromatyczne prace miały być dowodem wyczerpania tej dziedziny. Czerń ze względu na wyjątkowe implikacje metafizyczne jest atrakcyjna dla twórców. Czarne obrazy kojarzą się z minimalizmem – Frank Stella, Robert Rauschenberg, Ad Reinhardt, Mel Ramsden. Twórcy ci traktowali swe obrazy jako obiekty. I choć u Smoleń niektóre fragmenty są bliskie do gestu i jakości obrazów abstrakcyjnych ekspresjonistów, tak tkanka, której głównym zadaniem może się wydawać trwały zrost z powierzchnią płótna, stanowi reprezentację. Prace ukazują przestrzenie zaobserwowane, naturalne struktury, fragmenty pejzażu. Smoleń czernią nakreśla między innymi nokturny, wodę, deszcz. Bodziec do obrazu może być różny, ale to on odpowiednio uchwycony, pozwoli nam dostrzec indywidualny charakter każdego z płócien. Czerń dekontekstualizuje ukazane przestrzenie, manipuluje ich materialnością. Przykładem może być malowana przez Smoleń woda, która w zbiorowej świadomości łączona jest z kolorem niebieskim.

Tytułowy „niedosyt” odnosi się również do otwartości kompozycyjnej. Mamy świadomość obcowania z wyizolowanym kadrem, odnosimy wrażenie kontynuacji zjawiska poza obrazem. Smoleń proponuje ogląd realnej sytuacji fizycznej w sposób wyabstrahowany, sfragmentaryzowany
i przeskalowany. Formy ulegają syntetyzacji, i choć artystka unika obrazowania rzeczowości świata, dalej jest to sztuka przedstawiająca. Tym sposobem przybliża odbiorcę do przedmiotu swych badań. To co ma kolor przy świetle, niknie w ciemności. W tej sytuacji plastycznej materialność uzyskana jest gestem malarskim, bliskim reliefu, który wtórnie nadaje dosłowności i konkretu. Substancja malarstwa daje się nam poznać na nowo. Światło rysuje obraz, dla którego punkt wyjścia stanowi „wyrzeźbiona” przez malarkę faktura. Obrazy z bliska absolutnie nieczytelne, ukazujące złożoność achromatycznej tektoniki, z oddalenia stają się klarowne i monumentalne. Są to struktury, w których można się zanurzyć nie tylko wizualnie, ale i mentalnie.

Czarna plama dla Justyny Smoleń stanowi ucieczkę od niewolniczego naśladowania świata. Rekompensuje ona czerń postrzeganą jako „niekolor”, wydobywając z niej istotę barw żywych, bogactwo tonów. Pod tym względem wystawa Lack jest również ciekawym eksperymentem ekspozycyjnym. Czarne obrazy powieszone na jednolicie czarnych ścianach sanockiego BWA. Zatarciu ulegają granice między powierzchnią płótna a tłem. Jedynie światło rzeźbiąc w materii malarstwa pozwala nam ujawnić jego treść. Tajemniczość tych obrazów przyciąga. Postrzeganie barw jest subiektywne, dlatego warto przekonać się jaki wpływ obrazy Smoleń mają na naszą percepcję. Czy staną się absorbującą otchłanią czy zdystansują nas do siebie, oddziałując dopiero z pewnej odległości. Czerń u Smoleń nie jest bowiem pustką lecz głębią, czymś pełnym, intensywnym, jednocześnie dyskretnym
i cichym.

 

Martyna Sobczyk